O tym, jak panie księgowe na emeryturze, rysują swój świat
- Katarzyna Mroczek

- 14 maj
- 1 minut(y) czytania
Na moich warsztatach arteterapii dzieje się coś niezwykłego, kiedy w dłoniach seniorek — dawnych księgowych, analityczek, kobiet żyjących przez lata w świecie cyfr, tabel i odhaczonych rubryk — pojawia się cienkopis.
Ich rysunki zaczynają mówić. I mówią językiem, który znają najlepiej: tzw "ptaszki" krzyżyki, trójkąty, powtarzalne moduły, drobne struktury układane z precyzją, która kiedyś była narzędziem pracy, a dziś staje się narzędziem ekspresji.

Od księgowości do arteterapii — ta sama logika, inne znaczenie
W księgowości znak „odhaczone” oznaczał wykonane zadanie, zamknięty etap, porządek. Wiem bo sama byłam księgową przez wiele lat :-)
W rysunku seniorek ten sam symbol staje się gestem uspokojenia, rytmem, który porządkuje myśli, pozwala odetchnąć i poczuć kontrolę nad przestrzenią kartki — a pośrednio także nad własnym światem wewnętrznym.
Krzyżyki, kratki, trójkąty (zaznaczone na rysunkach), drobne moduły — to wszystko są ślady umysłu, który przez lata pracował w strukturze, a teraz odnajduje w niej wolność. Nie obowiązek. Nie presję. Tylko przyjemność powtarzalności.
Wszystkie rysunki zostały wykonane przez emerytowane księgowe. Łączy je użycie symboli, które kiedyś często stosowały w swojej pracy.


Ta przyjemność i ciekawość efektu końcowego każdej z osób uczestniczących w moich warsztatach, nie pozwala przerwać rysunku przed wypełnieniem każdego z pól wyznaczonych wcześniej swoją linią.
Rysunek, którego uczę, pozwala nie tylko się wyciszyć, ale też obudzić drzemiące ukryte myśli, powspominać, pomarzyć i wspaniale odkryć siebie na nowo. Polecam!



